Wersja robocza · podgląd dla zespołu Starych Murów · treści przed akceptacją
← Wszystkie artykuły

Operacja bez badań. Sześć najdroższych błędów na budowie w zabytku

Nikt nie operuje pacjenta bez badań krwi i USG. Przy zabytkach wciąż się to zdarza, a rachunek przychodzi na budowie.

Michał Bogusławski
Monument Service
Gotyckie wnętrze ze sklepieniem palmowym i malowidłami ściennymi; wg nazwy pliku Wielki Refektarz w Malborku. Zdjęcie przy punkcie programu na archiday.pl.
Gotyckie wnętrze ze sklepieniem palmowym i malowidłami ściennymi; wg nazwy pliku Wielki Refektarz w Malborku. Zdjęcie przy punkcie programu na archiday.pl. · archiday.pl, agenda punkt 12 (zdjęcie przy punkcie; autor i związek obiektu z Monument Service nieustalone)

Ktoś patrzy na solidny mur i uznaje, że jest w porządku. Zaczyna od wymiany stropów. Za tę pewność siebie płaci później, na budowie.

Michał Bogusławski zna ten scenariusz z bliska. Jego firma, Monument Service, pracowała m.in. w wodozbiorze w warszawskich Łazienkach i w fabryce Norblina. Teraz działa przy Sali Kongresowej.

Jego diagnoza jest prosta. To, co w zabytku najdrożej kosztuje na budowie, zwykle dało się wykryć wcześniej. „Obiekt zabytkowy dobrze jest rozpoznać. I to jest coś, z czym nie można przedobrzyć” – mówi.

Bez rozpoznania „można się na tym bardzo przejechać”. Pod tynkiem bywa coś zupełnie innego, niż się spodziewano.

Zanim ktoś skuje tynk

Rozpoznanie ma trzy etapy. Ich kolejność nie jest przypadkowa.

1. Archiwum. Najpierw historia obiektu: dokumenty źródłowe i archiwalia. To rozpoznanie „na sucho”, zanim ktokolwiek dotknie ściany. Ikonografia podpowie też, do jakiego efektu wizualnego zmierzać.

2. Wybór miejsc. Budynku nie zbadasz na wszystkie przypadłości. Bada się go więc pod kątem projektu. Przy gruntownym remoncie liczą się stolarka drzwiowa i okienna, warstwy tynku, elewacja, być może więźba. O tym, co badać, rozmawiają projektant, inwestor oraz konserwator lub historyk sztuki. „To nie jest jedna dyskusja, to nie jest jedna rozmowa”.

3. Odkrywki i laboratorium. Dopiero teraz wchodzą badania konserwatorskie, laboratoryjne i na miejscu. Odkrywki stratygraficzne pokazują, ile było warstw malarskich i tynkarskich i z jakiego są okresu. Badania architektoniczne odsłaniają przekształcenia. Z nich wiadomo też, z czego obiekt zbudowano, jak się starzał i ile wytrzymają materiały.

Potem projekt. Jeśli badacz nie jest projektantem, powinni usiąść razem. Obiekt nigdy nie daje jednej ścieżki, tylko „gamę możliwości”.

Dobre rozpoznanie daje konkretne podpowiedzi. Pokaże przebudowane fragmenty ścian i ubytki. Znajdzie przewody kominowe po nieistniejących kominkach i kuchniach kaflowych, którymi da się poprowadzić instalacje. Obiekt dobrze rozpoznany można skrzywdzić dużo mniej, w projekcie i na budowie.

Sześć błędów, które kosztują najwięcej

1. Szukanie po omacku

Badania architektoniczne bez kwerendy to szukanie śladów przekształceń w ciemno. „Powinniśmy już wiedzieć, czego szukamy” – mówi Bogusławski.

2. Wszystko albo cokolwiek

Wszystkiego nie zbadasz. Trzeba zdecydować, czego potrzebuje ten konkretny projekt: wszystkich pomieszczeń czy wybranych, których fragmentów historii obiektu.

Ten wybór nie powinien zapadać w pojedynkę. Projektant i inwestor zgłaszają swoje potrzeby. Konserwator lub historyk sztuki mówi, czego się spodziewać.

3. Wiara w cudze badania

Wodozbiór w Łazienkach uchodził za gruntownie przebadany. Wnętrze miało być puste i jednobarwne.

W trakcie prac konserwatorskich zespół Monument Service odkrył między warstwami tynku historyczne wymalowania pasowe. W dokumentacji projektowej ich nie było. Prace trzeba było wstrzymać i całkowicie zmienić.

„Zabrakło właśnie takiej dbałości przed rozpoczęciem robót” – ocenia Bogusławski. Radzi nie polegać w stu procentach na tym, co zrobili poprzednicy.

W tym samym wodozbiorze czekała jeszcze drewniana rynna. Odprowadzała wodę na zewnątrz jak współczesna rura. Zamurowana i zalana w posadzce, wyszła na jaw dopiero w trakcie realizacji.

Z nagrania

„Odkryliśmy rynnę drewnianą. (...) Była po prostu zamurowana, zalana w posadzce.”

„Jak głęboko by się nie zbadało, to nadal będą niespodzianki”.

4. Więźba na oko

Badania mykologiczne mówią, jaką część więźby da się zachować, co wymaga rekonstrukcji, a co wymiany. Bez nich projekt powstanie może szybciej. Na budowie część jego założeń okaże się niewykonalna.

Pomyłka działa w obie strony. Więźba bywa w gorszym stanie, niż przyjęto, albo w lepszym. W drugim przypadku wykonawca i inwestor wyrzucają cenną historycznie więźbę, która mogła budować atmosferę miejsca. I narażają się na zarzut, że działają pochopnie.

5. Budowa większa niż rysunek

Bogusławski sam jest architektem z wykształcenia. Mimo to mówi wprost: projekt to w procesie inwestycyjnym etap „relatywnie prosty” w porównaniu z logistyką budowy zabytku.

W Sali Kongresowej jest ok. 4 tysięcy metrów bieżących fryzów i gzymsów. Jakość trzeba utrzymać na każdym metrze. W wystroju są też tkaniny obiciowe, a te rodzą wiele problemów, których projekt nie przewidział.

Z nagrania

„Musisz dbać o to, żeby tę jakość zachować na każdym metrze bieżącym tego obiektu, a masz jego 4 tysiące metrów bieżących.”

Fabryka Norblina to ok. 10 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni ceglanych i tysiąc ton maszyn. Obiekty ważące dziesiątki ton trzeba było wyjąć dźwigami spomiędzy na wpół zrujnowanych hal. Bez uszkodzenia budynków.

Badania przy maszynach trwały przez cały projekt i całą realizację. Trzy piece hutnicze nie miały dokumentacji. Rozebrano je i złożono z powrotem, co pozwoliło poznać ich budowę.

„Czy to było dobre dla tego zabytku? Nie wiem, być może nie, ale na pewno było to dobre dla naszej wiedzy”.

Z nagrania

„Ten proces badawczy nigdy się nie zakończył. On trwał przez cały proces projektowy i cały proces wykonawczy.”

Michał Bogusławski w studiu

6. Za późno na zabytek

„Im wcześniej zacznie się myśleć o zabytku jako o zabytku, tym prostszy będzie proces i projektowy, i budowlany.”

— Michał Bogusławski, Monument Service

Niespodzianek nie da się wyeliminować. Im lepsze przygotowanie, tym jest ich jednak mniej.

Firma z dużym doświadczeniem w zabytkach da ci jeszcze jedno. Przewidzi, z jakim typem niespodzianek się spotkasz. Nie konkretne znalezisko, tylko ich „gatunek”.

Zanim wpuścisz ekipę

I rada, którą Bogusławski daje na każdy obiekt: „Patrzmy na ten obiekt, którym się zajmujemy, za każdym razem tak, jakbyśmy patrzyli na niego od nowa”.

Rozmówcy

Michał Bogusławski

specjalista od realizacji rewitalizacji (gość), Monument Service

Profil na archiday.pl

Na podstawie wystąpienia #13 Najdroższe błędy w rewitalizacji - problemy występujące na budowie podczas archiDAY online „Stare mury - specjalizacja rewitalizacja”, 23.06.2026. Nagranie i relacja