Wersja robocza · podgląd dla zespołu Starych Murów · treści przed akceptacją
← Wszystkie artykuły

„To nie jest hotel”. Jak się prowadzi hotel w cukrowni w Żninie

Przy maszynach pachnie smarem, w zakamarkach kurzem. Gospodarze Cukrowni Żnin mówią wprost: goście przyjeżdżają właśnie po to.

Roksana Michalczyk
Arche Cukrownia Żnin
Krzysztof Milczarek
Arche Cukrownia Żnin
Ceglane budynki Cukrowni Żnin z napisem na elewacji, wieża i stalowe estakady, plac w świetle zachodzącego słońca
Ceglane budynki Cukrowni Żnin z napisem na elewacji, wieża i stalowe estakady, plac w świetle zachodzącego słońca · archiday.pl, zdjęcie przy punkcie 14 agendy; © ONI Studio (wg nazwy pliku)

Recepcja, która uprzedza

Zanim gość przyjedzie, obsługa pyta go, czy wie, dokąd jedzie. Wielu nie wiedziało, że trafi do starej fabryki. Dziś ta świadomość jest większa, ale pytanie zostało.

Roksana Michalczyk jest dyrektorką Arche Cukrownia Żnin, Krzysztof Milczarek dyrektorem operacyjnym. Oprowadzając po obiekcie, mówią zdanie, które w katalogu hotelowym wyglądałoby na błąd w druku.

„To nie jest hotel. To trzeba mieć w głowie, że przyjeżdżasz stricte do fabryki. Nie przyjeżdżasz do hotelu.”

Roksana Michalczyk i Krzysztof Milczarek, Arche Cukrownia Żnin

Recepcja uprzedza też o pokojach z oknami do wnętrza budynku. Na dzień czy dwa to mocne przeżycie. Przy dłuższym pobycie brak światła może męczyć.

Z nagrania

„Przechodzi się koło maszyny, pachnie smarem. Wchodzi się w miejsca, które są rzadko używane, pachnie kurzem. To są pewne doświadczenia, po które tutaj goście przyjeżdżają.”

Turbiny w restauracji

Największego kapitału cukrowni nie trzeba było wymyślać. „Ten obiekt ma już zbudowaną własną historię” - mówią gospodarze. Marketingowej legendy nikt nie musi pisać od zera.

Po fabryce zostały maszyny do cięcia, imadła, turbiny. Wszystko trafiło do wnętrz. „Wszystko, co zostało po starej cukrowni, jest wykorzystane w 100%”. W restauracji stoją turbiny. Gospodarze twierdzą, że dałoby się je uruchomić, gdyby zaszła potrzeba.

Układ wnętrz dyktuje budynek, więc każdy pokój i apartament jest inny. To zachęca do powrotów. W trzy, cztery dni nie da się zwiedzić całej cukrowni.

W budynku, który kiedyś służył czemuś zupełnie innemu, działa dziś browar. Od wejścia czuć słód. Stoją kegi i tanki, są warsztaty i degustacje. Piwo trafia do wszystkich punktów na terenie.

Pokój 333 jest gdzie indziej

Fabryki nikt nie projektował dla gości. Więc goście się gubią. Między budynkami są duże odległości, jest „sporo tych labiryntów”, a numeracja nie idzie po kolei.

„Nagle się okazuje, że pokój 333 nie jest w tym miejscu, w którym powinien być” - śmieją się gospodarze. Wada? Pół na pół. Przynajmniej goście poznają fabrykę.

Ten sam kłopot mieli twórcy oznakowania. Grzegorz Jarzynowski, artysta malarz, pracował z zespołem malarzy nad grafiką w cukrowni. W osobnym wystąpieniu tłumaczył, że zaadaptowana fabryka nie ma intuicyjnej, symetrycznej struktury hotelu. Oznakowanie trzeba było mocno przeskalować.

Tu wyląduje nawet helikopter

Teren ma 34 hektary. Parking mieści około tysiąca samochodów. Na terenie może wylądować helikopter.

Przez duże drzwi dawnego magazynu cukru wjedzie każde auto. Odbywają się tu więc prezentacje samochodów na tle ceglanych ścian, zloty aut zabytkowych, motocykli, nawet Porsche. Pewna firma rozbijała tu płyty nowymi młotami pneumatycznymi.

Są trzy restauracje i kolacje szefów kuchni z doborem win. Jest basen, kręgielnia, plaża. Na jeziorze zimą i latem sporty wodne, regaty, wypożyczalnia sprzętu. Dzieci czują się tu tak swobodnie, że rodzice w końcu puszczają je na rowery, hulajnogi i rolki.

Pierwszy koncert plenerowy odbył się dopiero po sześciu latach. Był też alternatywny festiwal jazzowy. W planach są kolejne 300 pokoi i dwa pełnowymiarowe boiska z wioską kontenerową.

„Generalnie cały koncept był taki, żeby to było miasto w mieście, i to na dobrą sprawę się udaje” - mówią gospodarze. I dodają: „Klasyczny hotel tutaj by nie miał racji bytu, więc to jest ten nasz plus”. Odległość od dużego miasta nie przeszkadza. Goście przyjeżdżają specjalnie do obiektu.

„Przede wszystkim media i koszty”

O wady gospodarze nie dają się długo prosić. Na ogrzewanie idą olbrzymie pieniądze, a budynek zimą i tak bywa niedogrzany. Industrialny charakter oznacza wysokie koszty utrzymania.

Wysokie, przestronne wnętrza z widokiem na resztki fabryki trudno sprzątać. „To nie jest tak, że to się robi wszystko samo”. Potrzebne są wyspecjalizowane ekipy z zewnątrz.

Jest i kwestia ludzi. Kadra kierownicza pracuje tu, „dlatego że lubimy to miejsce”. Nowa osoba potrzebuje jednak czasu, żeby zrozumieć ideę cukrowni. Przy tej skali pracownik potrafi zniknąć „tam, gdzie kamera nie sięga”.

Dla młodych to często pierwsza praca. „To my kształcimy młodych ludzi w gastronomii i w hotelarstwie” - mówią gospodarze.

„Tutaj to się nie uda”

Kiedy prezes decydował się na inwestycję, wszyscy pukali się w głowę. „W Żninie tu nikt nie przyjedzie. Tutaj to się nie uda”.

A jednak goście przyjeżdżają. I to właśnie dlatego, że była tu fabryka cukru. Najpierw jadą do cukrowni, dopiero potem do Biskupina i na kolejkę wąskotorową.

Z nagrania

„Wcześniej Żnin był znany z Biskupina, a teraz Biskupin jest znany z Cukrowni.”

Stare Mury znają tę historię z bliska. Piotr Grochowski, główny architekt Grupy Arche i współtwórca platformy, jest współautorem projektu rewitalizacji Cukrowni Żnin. Na doświadczeniach z takich obiektów zbudowaliśmy całą platformę.

Plansze o Cukrowni Żnin na wystawie Starych Murów
Cukrownia Żnin na wystawie Starych Murów. Fot. archiDAY

Z fabryki cukru zrobiła się, jak mówią gospodarze, „fabryka pozytywnych emocji”.

Z nagrania

„W Żninie tu nikt nie przyjedzie. Tutaj to się nie uda. (…) A teraz jest fabryka pozytywnych emocji.”

Rozmówcy

Roksana Michalczyk

Dyrektor Arche Cukrownia Żnin

Profil na archiday.pl

Krzysztof Milczarek

Dyrektor operacyjny Arche Cukrownia Żnin

Profil na archiday.pl

Na podstawie wystąpienia #15 Zalety i trudności zarządzania hotelem w obiekcie zabytkowym podczas archiDAY online „Stare mury - specjalizacja rewitalizacja”, 23.06.2026. Nagranie i relacja